|
|
Do Reżysera :
Przedstawiam Pani/Panu Komedię Muzyczną,
którą pisałem
przez ostatni rok. W USA
rezyduję od dziesięciu lat i Sztuka
ta jest kwintesencją moich doświadczeń
i przemyśleń o
Ameryce Północnej,
emigracji, Polsce i życiu jako takim.
Przechodzę
kondradowską "smugę cienia" ( mam 42 lata ) i
odczułem
potrzebę przekazania odrobiny radości i otuchy.
Stąd sztuka. Główną postacią jest
lwowiak "DZIADEK".
Wychowałem się w
Warszawie, jednak uważam się za Lwowiaka,
bo całe moje otoczenie
w dzieciństwie - "Krewni i znajomi
Królika"...to lwowiacy. Pieczołowicie odgrzebywałem
w
pamięci autentyczny
"bałak", który dotychczas mówi mój wuj i
matka i który
spotkałem również tu w USA. Mimo łudzących
tytułów np: "Wesele"-Wyspiańskiego,
w całej literaturze
polskiej Lwów jest dziwnym
wyjątkiem - jest uśmiechnięty !
Pełny energii ! Dla
tego lwowiak.
Cała struktura
sztuki łączy się nierozerwalnie z muzyką.
Przetłumaczyłem dwie piosenki Jimmy Buffeta.
Klamrą
spinającą jest
"This is my story and I’m stick’n to it" -
pomysł całej
sztuki urodził się pod wpływem tego utworu.
Jimmy Buffet - nieznany
w Polsce - lansuje muzykę pełną
słońca,
relaksu, luzu i poezji. Piosenką finałową jest
"Vulcano",
coś pomiędzy tańcem Zorby na plaży a lwowskim ...
" przyjechał do
Lwowa sławny częowik "Mucha" - wlaz na
kliparow taj wyzionuę ducha..." ( Akrobata
"Mucha" spadł z
liny i zabił się
). Lwów miał z tego powody radość na czas
pewien. Pogodne bardzo
są przetłumaczone przeze mnie dwie
kolędy : "Święty Mikołaj przyjeżdża
do miasta", oraz
wzruszająca "
Little drummer boy" - " Mały dobosz". Są to,
według mnie,
najpiękniesze amerykańskie kolędy. Porywająca
jest "Let it whip" - trudna interpretacyjnie
ale warto
popracować bo efekt pewien. Energia tego utworu
jest
nieprawdopodobna. Dziesięł lat temu był
przebojem i z
nieznanych powodów
przycichł ( Błąd marketingu ? ) Uważam że
60% impaktu tej sztuki to
muzyka. Osoba odpowiedzialna za
stronę muzyczną
ma dużo pracy :
-1- Odnaleść
jakiś sposób na sklejenie całości tłem
( Motywy Gerschwina
- motywy piosenek ? Jazz-jam ?!)
-2- Podkreślić
przy tym dramatyzm akcji.
-3- Napisać muzykę do pozostałych tekstów.
Aktorzy, wzmocnieni
dobrym solistą + mały chęopiec ( do
"Małego
dobosza" i "Ryby głosu nie mają" ) powinni sobie
poradzić. Ważna
też jest dopracowana " Mała choreografia ".
Wyobrażam sobię
jako choreografię gestu. Węzłową sprawą jest
muzyka do reszty piosenek. Jestem gotów do wspóępracy.
Wracając do dialogów. Stosunkowo najbardziej
"jałową"
postacią jest
"ŚWIATOWY" ma on niewdzięczną rolę pouczania
( nikt tego nie lubi ).
Wydaje mi się że aktor powinien
pójść w
pełną abstrakcję ( Graucho - bracia Marx ) w
interepretacji i w stroju
musi być szokujący. Może wygłaszać
te dość sztywne
monologi; zamiatając, dyndając na linie,
jeżdżąc na
rowerze ( do ćwiczeń ), z drabiny itd. Aktor musi
to uatrakcyjnić bo
tekstem się nie da. Każda lekcja - inny
pomysł. To już
zresztą i tak Pani/Pana pole działania. Paru
słów angielskich musi
nauczyć się tłumacz.
Wszystkie postaci są
autentyczne. Fakty też to naprawdę
prawdziwe. Jeżeli
Pani/Pan zdecyduje że jest to potrzebne,
dopiszę
parę parozdaniowych dialogów, które na zasadzie
klocków, wstawi się w
akcję, co nada jej inny rytm. Nie wiem
czy jest to potrzebne.
Zagadkowa jest dla mnie strona prawna
dotycząca
używania utworów gotowych w sztuce. Jestem gotów
do ew. pomocy. Mam
telefon do Jimmy Buffeta - myślę że
zgodzi się na
użycie swoich utworów. Co do kolęd i "Let it
whip", nie mam
pojęcia. Dowiem się w razie potrzeby. Nurtują
mnie nieco wulgaryzmy użyte parę razy...są
to jednak
konieczności.
Język sfer "podłogowych" jest językiem ludzi
podziemia i zagrożenia - tak że to naprawdę
niezbędne
minimum, potrzebne do uwiarygodnienia akcji. PUNK
mówi
językiem pensjonarek. To coś, co zmusiło
mnie do napisania
tej sztuki, mówi mi
że będzie ona wystawiona i osiągnie duży
sukces. Zapraszam do
wzięcia udziału w przygodzie.
Z szacunkiem,
Jacek
Ślusarczyk
P.S. To co dzieje się tutaj, w
USA wśród tylu
milionów polaków na
emigracji - jest ciągle białą plamą w
kulturze polskiej.
|