|
| Marianna Klara Fiett |
| | 1 | 2 | publikowane utwory: |
|
Pod
koniec dnia | Kołysanka |
Na
jubilerskich wystawach | W chryzantemowym zapachu
| | Codziennie | Panie | Stara kobieta | Zurrich | |
Codzienniepo tych samych szynachod pętli do pętli od pętli do pętli od petli do pętli... przystanki według schematu przystanki na żądanie zgiełk nerwowych sygnałów obcych rozmów i swarów. od pętli do pętli od świtu do nocy Gdyby tak zebrać w sobie siły rozpędzić się, wyskoczyć z torów rozbić szklaną budę sklepowej tandety przełamać ogrodzenie upaść w krzewy parku twarzą w gorzki oddech trawy... Zaśmiać się i... odlecieć trzmielem. |
![]() Panie, |
|
![]() |
daj siłę Twoim ogrodnikom – co uprawiają stworzony z chaosu rajski ogród Ziemi. Niech chwasty - co rodzą szyszki szalejowe – nie zagłuszą Słów Twoich wiecznie kwitnących.. Niech One wydadzą owoce dla nakarmienia świata radością miłości, zwycięstwem przebaczenia i wolnością mówienia prawdy. |
|
**
Stara kobietasuszone kwiaty wspomnieńukłada w coraz piękniejsze bukiety szydełkuje niemodne koronkowe pamiętniki krochmali je i gładzi układa na półce codziennie przyjmuje komunię pigułek niekiedy pisze do dzieci listy bez znaków zapytania wielokropków i wykrzykników co wieczór przewrotnie żegna słońce z nadzieją że jeszcze nie |
|
![]() |
![]() |
ZürichW barze Transitna dworcu w Zürichu, czarnoskóra dziewczyna nie panuje nad łzami i tłumaczy oczywiste nadzieje. A Kurt nic nie rozumie. Przecież dał jej "pół roku", "taka była na początku umowa..." Anyżkowe zapachy adwentowych ciasteczek... nadmuchane szklane świecidełka... wiele złota i srebra na straganach, w gablotach... Ludzie-Mrówki z bagażami dostatku i pychy... Wyganiają mnie z baru słodko mdlące perfumy plus aromat topionego sera. Nad rzeką migocącą odblaskami jarmarku, jak zeschnięta łodyga przeglądam się w swojej brzydocie. Dalej, dalej... jak najprędzej, uciekać już do domu- pogubić te wspomnienia. Zabrać tylko ze sobą smak mlecznej czekolady i śmiejące się życiem ciemne oczka grudniowych roślinek. Gloria in Excelsis Deo... |