| lista poetów | powrót do strony tytułowej: miasto literatów 2000++ | strona danuty błaszak: http://danutabe.tripod.com |  
     
Marianna Klara Fiett 
 
    | 1 | 2 |   publikowane utwory:
 
| Pod koniec dnia | Kołysanka | Na jubilerskich wystawach | W chryzantemowym zapachu |
| Codziennie | Panie | Stara kobieta | Zurrich |
   
 *

Codziennie

po tych samych szynach
od pętli do pętli
od pętli do pętli
od petli do pętli...
przystanki według schematu
przystanki na żądanie
zgiełk nerwowych sygnałów
obcych rozmów i swarów.
 
od pętli do pętli
od świtu do nocy
 
Gdyby tak
zebrać w sobie siły
rozpędzić się,
wyskoczyć z torów
rozbić szklaną budę
sklepowej tandety
przełamać ogrodzenie
upaść w krzewy parku
twarzą w gorzki oddech trawy...
 
Zaśmiać się
i...
odlecieć trzmielem.
 
 
krzyk






  Panie,
  daj siłę Twoim ogrodnikom –
co uprawiają
stworzony z chaosu
rajski ogród Ziemi.
Niech chwasty -
co rodzą szyszki szalejowe –
nie zagłuszą
Słów Twoich
wiecznie kwitnących..
Niech One
wydadzą owoce
dla nakarmienia świata
radością miłości,
zwycięstwem przebaczenia
i wolnością
mówienia prawdy.
**

Stara kobieta

suszone kwiaty wspomnień
układa
w coraz piękniejsze bukiety
 
szydełkuje
niemodne koronkowe pamiętniki
krochmali je i gładzi
układa na półce
 
codziennie
przyjmuje komunię pigułek
 
niekiedy
pisze do dzieci listy
bez znaków zapytania
wielokropków i wykrzykników
 
co wieczór
przewrotnie
żegna słońce
z nadzieją
że jeszcze nie
 

 
 
 

       Zürich

W barze Transit
na dworcu w Zürichu,
czarnoskóra dziewczyna
nie panuje nad łzami
i tłumaczy
oczywiste nadzieje.
A Kurt nic nie rozumie.
Przecież dał jej "pół roku",
"taka była na początku umowa..."
 
Anyżkowe zapachy
adwentowych ciasteczek...
nadmuchane szklane świecidełka...
wiele złota i srebra
na straganach, w gablotach...
Ludzie-Mrówki
z bagażami
dostatku i pychy...
 
Wyganiają mnie z baru
słodko mdlące perfumy
plus aromat
topionego sera.
Nad rzeką migocącą
odblaskami jarmarku,
jak zeschnięta łodyga
przeglądam się
w swojej brzydocie.
 
Dalej, dalej...
jak najprędzej,
uciekać już do domu-
pogubić te wspomnienia.
Zabrać tylko ze sobą
smak mlecznej czekolady
i śmiejące się życiem
ciemne oczka
grudniowych roślinek.
Gloria in Excelsis Deo...

Powrót do poprzedniej strony