| lista poetów | powrót do strony tytułowej: miasto literatów 2000++ | strona danuty błaszak: http://danutabe.tripod.com  |  
 
  Agata Kalinowska - Bouvy

urodzona w 1963 r., absolwentka Liceum im. M. Reja w Warszawie. W 1984 r. przerwała studia z romanistyki na UW i wyjechała do Francji, gdzie w Alliance Francaise ukończyła z wyróżnieniem rozpoczęte w Polsce studia. W latach 1984-89 pracowała jako konserwator w pracowni plastycznej Max le Verrier w Paryżu. Podejmuje prace w wolnym zawodzie tłumacza. Bierze udział w licznych konkursach artystycznych. Poezję pisze od lat dziecięcych, obecnie również dla dzieci z własnymi ilustracjami.
Obecnie jest Prezesem Polskiego Stowarzyszenia Autorów, Dziennikarzy i Tłumaczy w Europie – APAJTE w Paryżu.
email: bouvytrad@gmail.com

 Do rodaka Polaka 

Pisał Rej już w dawnych wiekach,
Ze Polacy mowę mają,
Lecz jak było, tak zostało
Cudzoziemsko wciąż gęgają.

Język szpetnie zaśmiecony
Od polucji tej gnuśnieje.
Opamiętaj się rodaku,
Co z językiem twym się dzieje.
 
Jak papuga mój kochasiu
Skrzekasz obco już od rana,
Tak że piękna stara mowa
Jest zupełnie zapomniana.
 
Mnie z Polonii w kraj rodzimy
Wiodą drogi do ojczyzny,
Lecz gdy słyszę mowę ziomków,
Zda się – jestem wśród obczyzny.
 
Więc ci ślemy z obcej ziemi
Nasze prośby, przykazania:
Dbaj o to, co nam ojce dali
W spadku do posługiwania.
 
Dbaj o słowo, by przetrwało
Czystym tonem w mowie dzieci,
Czerp z bogactwa, twórz i nowe,
Lecz w tradycji, nie wnoś śmieci!
 
Nie zginęła nasza Polska.
Polska mowa niech nie zginie!
Daj jej siłę czystym słowem
Niech popłynie po równinie!

 

.

Date: Wednesday, August 18, 2004 4:39 PM Szanowni Panstwo, Pragne Panstwa poinformowac o mojej nowej ksiazce, tomik poezji pt Kalednarium - poezja na cztery pory roku ukazal sie w Krakowie nakladem Wydawnictwa Edukacyjnego. Nizej podsylam okladke, a w podczepce wstep, ktorym opatrzony jest moj tomik. Bardzo prosze o uaktualnienie w moich informacjach. Pozdrawiam serdecznie Agata Kalinowska-Bouvy

  Wstęp
 
„Wpadł mi kiedyś w ręce raptularz, ułożony z wierszy wielu poetów przez panią Wandę Żeleńską, matkę Boya-Żeleńskie- go. Bardzo go polubiłem” — pisał we wstępie do swojego „Raptularza zakochanych” Jan Sztaudynger. I dodawał:
„Można w takim raptularzu wpisać się pod datą swoich urodzin lub imienin, można upamiętnić jakiś dzień szczególnie ważny”. Wielka niegdyś poczytność takich raptularzy, jak zresztą wszelkich kalendarzy, zawierających obok wykazu dat także przeróżne teksty, minęła bezpowrotnie. Dzisiejszy rynek narzuca czytelnikowi inne upodobania, inne lektury. Na próżno by poszukiwać podobnych wydawnictw, a jeśli istnieją, nie zajmują eksponowanych miejsc na półkach księgarskich. Dobrze się więc stało, że poetka Agata Kalinowska-Bouvy podjęła trud odnowienia zapomnianej formy. Poezja i czas należąc przecież niepodzielnie do siebie, wyrażają to, co w życiu najistotniejsze: jego cykliczność, a jednocześnie osobliwą niepowtarzalność zdarzeń indywidualnych. Kto z nas wolny jest od poszukiwania magiczności znaczeń we własnym znaku zodiaku, symbolice dat, imion etc...? Wiersze Agaty Kalinowskiej-Bouvy „na cztery pory roku” czyta się z przyjemnością. Raz są smutne, melancholijne, kiedy indziej pełne humoru i żartu, stosownie do czasu, który opisują... Bardzo polubiłem Jej „Kalendarium”
Prof. dr hab. Piotr ROGUSKI
Kolonia

Powrót do poprzedniej strony