|
|
|
||
|
||
|
||
|
Z Aleksandrem Nawrockim rozmawia Dorota Silaj |
||
![]() 1) Czy to co pan robi było marzeniem lat dziecięcych czy zrodziło się nagle? Od zawsze ceniłem twórców, szczególnie poetów i prozaików. Już jako czterolatkowi ojciec opowiadał mi treść książek, które do dzisiaj cenię; Pana Tadeusza, trylogię Sienkiewicza, Starą baśń Kraszewskiego, Przygody Gulliwera J. Swifta, a na stole, obok chleba leżały dzieła Słowackiego. W szkole podstawowej odznaczono mnie srebrna odznaką za wiele przeczytanych książek. Jest to jak dotąd jedyne moje odznaczenie. W czasach stalinowskich, kiedy było dużo książek socrealistycznych, ja czytałem polską klasykę, od Kochanowskiego począwszy, a nie było to łatwe, bo książek tych trzeba było wyszukiwać. 2) Jak pan może okreslić swoją działalność? .Jako sens mojego życia, szlachetne hobby, rodzaj religii.
3) Wydawana przez pana poezja
zjednuje serca wielu poetów na całym świecie. Czy trudno znależć się na
pańskiej liście poetów?
4) Najpiękniejsze wspomnienie z
dzieciństwa?
5) Kto pomaga panu w prowadzeniu tak ważnej przecież dla poetów dzialalności? Żona, dwie córki, zięć i trochę poetów, m.in. Stefan Jurkowski i Andrzej Zaniewski. Za to przeszkadzają tacy ministrowie kultury, jak np. ostatni Kazimierz Michał Ujazdowski. Konsekwentnie szkodzi mi też Magdalena Ślusarska, dyrektorka Instytutu Książki, która na żadną z imprez Światowych Dni Poezji pod patronatem UNESCO, trwającą co rok przez 100 dni, celowo nie przyznaje ani złotówki. Dlaczego? Bo nie jestem z Jej listy. 6) Jak zaczęła się pana przygoda z poezja? Zawsze lubiłem czytać wiersze. Gdy miałem 10 lat w jednym z młodzieżowych pism przeczytałem, że w Paryżu żyje cudowne dziecko, 6-letnia dziewczynka, która pisze piękne wiersze. Odważyłem się i ja spróbować. I tak próbuję do dzisiaj. 7) Jak wyglądają prowadzone przez pana dni poezji? Co je wyróżnia? Trwają nie 3 dni, ale 100 dni we wszystkich ważnych środowiskach, w całej Polsce oraz na Wileńszczyźnie i Ziemi Lwowskiej. Prowadzone są pod hasłem zaprzyjaźniania z literaturą, budzenia wrażliwości na poetyckie przeżycia, zwłaszcza wśród młodzieży, która dużo siedzi przed komputerem. Przyznawane są też oryginalne nagrody. Nazywa się to Laur UNESCO : są nim wydane w formie książki wiersze nagrodzonego poety. Podczas imprez poeci spotykają się z malarzami, grafikami, rzeźbiarzami i oczywiście czytelnikami. Zwykle wyszukujemy wtedy młode, ciekawe talenty. A potem z [polskim poetyckim słowem jedziemy do Wilna i Lwowa. 8) Najpiękniejsze miejsce na święcie w jakim chciał by się pan znależć. Na Alasce. 9) Ulubiona potrawa? Kapusta gotowana razem z jęczmienną kaszą, a także golonka.
10) Co chciałby pan przekazać
poetom wzorującym się na pańskiej działalnosci? 11) I na koniec ostanie pytanie, czy warto, czy warto robic cos wyjątkowego w życiu, w tym wypadku jedna z najwazniejszych rzeczy, które pan robi, czyli promować naszą polską kulturę poprzez twórczość poetow zgromadzonych na calym swiecie. Tak. Warto być poetą. Wtedy bowiem otwierają się tajemnice i zapraszają do rozmowy. Bez poetów świat utraciłby marzenia. Dlatego powinniśmy dzielić się swoimi marzeniami. Wtedy łatwiej się zrozumieć. Polskie marzenia to wolność i przyjaźń, które wysyłamy w świat. |
||
|
kliknij- wywiad z Aleksandrem Nawrockim przedruk z "Enigmy" Juliusza Erazma Bolka |